Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
298 postów 6466 komentarzy

Zawisza

Zawisza Niebieski - Hyde-Park, porozmawiaj o sprawach trudnych, bez cenzury stosowanej przez niektórych zwolenników teorii spiskowych. Tu nie banuję, chcę rozmawiać lecz na argumenty, jak Polak z Polakiem. Proszę tylko, by nie obrażać gości mego bloga.

Świątynia pustki, ciemności i milczenia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Piękna i przebogata była wiara naszych ojców i jakże nieznana jest dzisiejszym pokoleniom Polaków. Jakże niemądre są wypowiedzi tych, co twierdzą, że Polska i jej kultura zbudowana została na chrześcijaństwie, podczas gdy było na odwrót.

Szli drugi już dzień, starzec z podrostkiem, noga w nogę. Podróż im się nie dłużyła, zbliżał się trawień*, gdy każde drzewo kwieciem i zapachem się pyszni, obiecując jesienią obfite plony. Oni jednak szli zasępieni, bo w chacie nie działo się dobrze, ojciec chłopaka jeszcze zimą na polowanie się wybrał, mięso i skóry zdobyć, ale nie wrócił. A i babka słabowita była. Mieli więc o co bogów zapytać. A że chłopak w pocie czoła i trudzie ramion w gospodarstwie ojca chciał zastąpić, wiosenne prace rozpoczął, dlatego dziadek uznał, że dorósł już, by sam bogów o los rodziciela zapytać.
 
Gdy pod wieczór stanęli u podnóża góry, twarz starca stała się pełna powagi, na policzku zdawała się nerwowo drgać szrama po ranie z dawnej walki. Chłopiec drżał, w dłoni kurczowo ściskał talizman, który matka wręczyła mu przy pożegnaniu tłumacząc, że uchroni go przed wrogimi demonami. Niewielka grupka współplemieńców oczekiwała w milczeniu. Czekała ich ciężka noc, kiedy nikt bez potrzeby z chaty nie wychodzi, przeciwnie, dobrze jej drzwi zawiera. W tę noc na ziemię przychodzą zmarli, a demony walczą o uzyskanie przewagi na nadchodzący czas – a mają o co walczyć, bo przecież zaczyna się okres ciepła, okres dobrobytu. Ale nie ma innego sposobu uzyskania przepowiedni, jak pokonać strach, stanąć wśród zmarłych i demonów. Bo tylko oni mogą odpowiedzieć na pytania o przyszłość, wskazać wolę bogów, udzielić informacji o zaginionych, przestrzec przed nadchodzącymi
nieszczęściami.
 
Góra Dobrzeszowska
 
Duże poruszenie w świecie archeologów wywołały badania na Górze Dobrzeszowskiej w Górach Świętokrzyskich prowadzone w połowie lat siedemdziesiątych przez ekipę Eligii Gąsowskiej. Niezwykłość tej góry polegała na tym, że przy ogromnych założeniach architektonicznych świątyni na jej szczycie, na całym obszarze nie znaleziono niczego, co by pochodziło z okresu jej użytkowania. Zwykle ludzie coś gubią, jakiś guzik, zapinkę, szpilkę. Takie rzeczy archeolodzy znajdują dziesiątkami, a tu poza kilkoma odłamkami ceramiki, które pozwoliły  datować świątynię na VIII w. i śladami spalenizny nie znaleziono niczego. Jak zinterpretować coś, w czym nie ma żadnych śladów?
 
Przeznaczenie budowli rozszyfrować jednak łatwo. Było to trzebiszcze, czyli otwarta świątynia, miejsce na szczycie otoczone trzema wałami o różnej wysokości. Wewnętrzny ma kształt elipsy i wysokość około 1,6 m, pozostałe zachowują kształt dwóch półksiężyców wpisanych w układ zbocza zbiegających się z pierwszym wałem po zachodniej stronie. Zewnętrzny wał dochodzi miejscami do 1,9 m wysokości. W wałach usytuowane są bramy tak, że widać było przez nie wschód słońca około 1 maja, co wykazała analiza archeoastronomiczna.
 
Otaczanie świętych miejsc na szczytach gór wałami usypywanymi z kamieni było stosowane też w innych miejscach, podobne znajdują się na górach: Ślęży, Raduni i Wieżycy w Masywie Ślęży, a w Górach Świętokrzyskich na Łyścu (Świętym Krzyżu). Eligia Gąssowska dostrzegła na zdjęciach lotniczych Góry Siniewskiej symptomy wskazujące na podobne założenie także i tam. Ciekawe jest, że Góra Siniewska wznosi się między Dobrzeszowską a Łyśćcem (Święty Krzyż), co pozwoliło archeologom postawić hipotezę, że w dniach obchodów świąt ognie zapalano kolejno na tych górach w miarę pojawiania się słonecznej tarczy.
 
Mniej więcej pośrodku terenu ograniczonego przez elipsoidalny wał znajduje się okrągły głaz nazwany „kamieniem centralnym”. Znaleziono również kamienie wyznaczające „krańce” założenia, są to jajkowate stele oraz płaskie okrągłe kamienie.

 
 
Wewnątrz wałów kultowych po zachodniej stronie „kamienia centralnego” znajduje się również podwalina, być może pod ołtarz, a także leżący dziś menhir o wysokości 180 cm. Wewnątrz wałów znaleziono grubą na 3 m warstwę spalenizny, co oznacza, że palono tu duże ogniska. W dwóch zaokrągleniach wału znaleziono konstrukcje przypominające kamienne skrzynie, w których również palono ogniska. Na dwóch innych rogach znajdują się zapadliska, które sugerują, że znajdowały się tam podobne konstrukcje. To oznacza, że ognie palono w punktach wyznaczających cztery strony otaczającego świata. Datowanie resztek drewna z warstwy spalenizny pozwoliło ustalić czas działania świątyni na plus minus 796 rok.

 
 
Po stronie zachodniej, najbardziej stromej, na zewnątrz wałów znajduje się spłaszczony obrobiony okrągły kamień z wyraźnie wyrobionym rowkiem. Był to prawdopodobnie kamień ofiarny.
 
Gdy zapadł zmrok, wspięli się na górę. Szli drogą wskazywaną przez tajemne kamienie. Na górze widniały potężne kamienne wały, usypane ręką człowieka czy może bogów? A w nich brama. Przed tą bramą stanęli w milczeniu. Dale wejść nie było wolno. Każdy śmiałek naraziłby się na działanie najstraszliwszych demonów, na wyklęcie, zapomnienie lub śmierć. Tam mógł wejść tylko kapłan ubrany w białą szatę, na której nie było żadnych guzików, żadnej zapinki czy też ozdoby. On wchodził w świątynię ciszy, ciemności, miejsce przenikania się tego i tamtego świata, pojawiania się duchów. Tego miejsca zakłócić nie wolno było nikomu prócz kapłana, a i on musiał spełnić surowe warunki, by nie obrazić bogów.
 
Brak znalezisk wewnątrz wałów oznacza, że ludzie tam wchodzący musieli zachowywać dużą ostrożność, co sugeruje obawę przed naruszeniem idealnej próżni, czystości i spokoju tego miejsca. Może właśnie aby zachować tę czystość i pustkę, składano ofiary poza obrębem wałów?
 
O ile inne góry wykazują ślady kultów wcześniejszych kultur zamieszkujących nasze ziemie, o tyle Góra Dobrzeszowska zdaje się być świątynią tylko słowiańską. Można wnioskować o tym z faktu, że na górach wykorzystywanych wcześniej przez inne kultury znajduje się znacząco więcej „ruchomych” znalezisk z ich czasów, niż analogicznych obiektów z czasów, kiedy te tereny zamieszkiwali Słowianie, czyli V-X w. (na przykład na Ślęży tylko 1,883% znalezisk przypada na Słowian). Może to świadczyć także o tym, że podobne wały były charakterystyczne właśnie dla ludu Słowian, a nie są „odziedziczone” wraz ze świętą górą. Tak przynajmniej sądzi prof. Leszek P. Słupecki.

fot. obalony menhir
 
 
 
Co sądzimy o symbolice tego miejsca?
 
Tak więc nie mając dowodów ani pisanych, ani świadectw materialnych, poszukano analogii w opisach innych świątyń słowiańskich, jak również w religiach i obyczajach germańskich i celtyckich, z którymi nasze wierzenia miały wiele wspólnego, a być może część mitów ma nawet wspólne indoeuropejskie korzenie. Otóż w źródłach pisanych dokumentujących wierzenia słowiańskie pojawiają się informacje o miejscach ograniczonego dostępu, strefie sacrum. W pismach Helmolda z Bozowa, biorącego jako kronikarz udział w niemieckich wyprawach chrystianizacyjnych znajdujemy opis przybytku Prowego (boga ziemi stargardzkiej), gdzie wstęp mieli tylko kapłani, ci, którzy mieli złożyć ofiary oraz ludzie, którym groziło niebezpieczeństwo śmierci i szukali azylu. Piszący wcześniej Adam z Bremy wspomina, że mostem do świątyni Swarożyca w Radogoszczy wolno było przejść tylko składającym ofiary lub zasięgającym wróżby.
 
Patrząc z tej perspektywy oraz biorąc pod uwagę prawie całkowity brak śladów przebywania tam ludzi świątynia na górze Dobrzeszowskiej mogła rządzić się podobnymi prawami, dlatego też hipoteza, że spotykana u ludów germańskich symbolika pustki kojarzona z symboliką milczenia i ciemności nie jest obca ludom słowiańskim, ma cechy prawdopodobieństwa. Świadczy też za tym pewien zapis duńskiego kronikarza w jego dziele Gesta Danorum. W części zawierającej opis Słowian nadbałtyckich Saxo Gramatyk podaje, że kapłan wchodzący do świątyni Świętowita w Arkonie (na wyspie Rugii) musiał wstrzymać oddech, by bogów nie skalać swym oddechem. Ilekroć musiał wypuścić i zaczerpnąć świeżego powietrza, tyle razy podchodził do drzwi i robił to na zewnątrz. Taki objaw kultu może świadczyć o konieczności zachowania absolutnej pustki nie skalanej nawet ludzkim oddechem.
 
Symbolikę milczenia znajdujemy w Germanii Tacyta, gdzie właśnie ciszą rozpoczynano rytualne zgromadzenia odbywające się w miejscach świętych, przy czym owe zgromadzenia rozpoczynały się nocą. U Skandynawów występował tajemniczy Hoenir, bóg ciszy lub rozważnego i uroczystego milczenia. U Celtów z kolei podczas majowego święta Beltaine rozpoczynającego „lepszą część roku”, czas płodności i ciepła, obchody miały dwie fazy – w nocy przybywały z zaświatów duchy przodków i demony, zbliżały się do siebie i przenikały się „ten” i „tamten” świat, więc bez wyjątkowej potrzeby człowiek nie opuszczał domu, w dzień zaś przy ogniskach uruchamiano odpowiednimi obrzędami moce życia. Potrzebą powodującą opuszczenie bezpiecznego miejsca było pragnienie  wypytania przodków o dalsze losy.
 
Mało istnieje źródeł pisanych dotyczących bezpośrednio Słowian, dlatego bardzo ciekawym wydaje się na tle obrzędów celtyckiego święta zapis anonimowego kazania na Poniedziałek Wielkanocny z 1 poł. XVI w. odnaleziony przez Aleksandra Brücknera. Czytamy w nim: „W Zielone Świątki czynią zabawy pogańskie z wymieniem demonów, nie chcą spać pod dachem, nie rozmawiają z ludźmi, chodzą z bosemi nogami”. Czyż fragmentu tego nie można interpretować w części „nie rozmawiają z ludźmi” jako „zachowują milczenie”? Szczególnie że reszta zachowań wpisuje się w rytualne wchodzenie w kontakt ze światem zmarłych, tak samo data wskazuje na związek ze świętem odnowy, świętem nadchodzącej pory płodności, nadchodzącego lata.
 
Gdy kapłan przekroczył próg świątyni, rozległ się gromki dźwięk. Wszyscy się skulili, chłopak uskoczył w zarośla, skrył we wgłębieniu pod kamieniem. Oczami wyobraźni widział walczące demony, zmagające się duchy. Nagle poczuł, że nie jest sam, zadygotał… usłyszał głos. Poznał go, to głos przestryja**, który odszedł do Nawi*** dwie zimy temu. Tak bardzo lubił jego zimowe gawędy prawione czędom**** przy trzaskającym ogniu. Uspokoił się i odważył zadać pytanie. Czy ojciec jest wśród duchów, czy żyje gdzieś we świecie? Duch położył mu rękę na głowie. Nie frasuj się, ojca napadli, był w niewoli, ale zdołał uciec, już wraca. Jeszcze przed żniwami zdąży, jeszcze razem nieraz w las po zwierzynę pójdziecie…
 
Piękna i przebogata była wiara naszych ojców i jakże nieznana dzisiejszym pokoleniom Polaków. Jakże niemądre są wypowiedzi tych, co twierdzą, że Polska i jej kultura zbudowana została na chrześcijaństwie, podczas gdy było na odwrót. Polska kultura katolicka wywodzi się w znacznym stopniu z kultury czasów przedchrześcijańskich, a tylko dawnym wierzeniom i zwyczajom nadano wymowę chrześcijańską. Święta takie jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zielone Świątki i wiele innych w swej warstwie ludowej, kulturowej są czystymi świętami naszych ojców, i tylko innemu Bogowi je poświęcamy.
 
Co się dzieje na tej górze?
 
Plan świątyni
1-3 wały
4 obalony menhir
5 ołtarz ofiarny
6 prawdopodobna podwalina ołtarza głównego
kamienia centralnego wymienianego w dokumentach ja osobiście nie znalazłem, miejsce oznaczone jako wyjście (schody) jest całkowicie zrujnowane, wejście niemożliwe.
 
Artykuł ten powstał przed kilku laty i publikowany był na Interia360, później zaczął żyć własnym życiem. M.in. opublikował go bloger Opolczyk, oczywiście nie pytając o zgodę. No ale nie gniewam się o to, bo piszę dla przekazania wiedzy, nie dla własnych zasług.
Miejsce to jest bez wątpienia ewenementem przynajmniej na skalę Polski. Ile mamy świątyń przedchrześcijańskich nie zniszczonych postawieniem w tym miejscu kościoła, katedry jak to miało miejsce choćby na Łyścu (św. Krzyżu), czy katedry Gnieźnieńskiej. Z odkrytych i przebadanych ja znam tylko tę jedną. Wejście na górę możemy uzyskać albo podróżując szlakiem niebieskim, albo wchodząc od podnóża góry szlakiem rowerowym (zielonym). Przy drodze znajduje się tablica informacyjna z informacją o tym obiekcie. Treść tej tablicy oparta jest o teksty Czesława Białczyńskiego, który w mojej ocenie jest bardziej fantastą niż badaczem naszych dziejów, ale jednak chylę czoła przed jego osiągnięciami, z których wiele popieram. Jednak wspomniane na tablicy „królestwo Sis” czy też „dziewięciu boskich Tyntomów” to bardziej fantastyka, niż historia naszych Ojców. Dalej wchodząc w górę osoba wchodząca po raz pierwszy może mieć duże problemy. Dlatego podam dokładny opis wejścia. Wchodzimy w górę, do zetknięcia się szlaków zielonego (rowerowego) i niebieskiego. Przy czym skrzyżowanie szlaków jest nieoznaczone a znaku szlaku niebieskiego od tej strony nie widać. Na skrzyżowaniu idziemy w prawo szlakiem niebieskim do tablicy tak zardzewiałej, że odczytanie tekstu praktycznie nie jest możliwe. Ale ta tablica jest wskaźnikiem iż jesteśmy blisko u celu, Tu jednak ścieżki nie znajdziesz, trzeba przedzierać się przez krzaki w kierunku szczytu aż dotrzemy do zarysu dwóch wałów kultowych, za drugim wałem mamy centralną część świątyni.
Odsłonięte przez archeologów zabytki kultury materialnej pokrywa dziś mech, liście, pył. Za 10-20 lat znikną pod ziemią na kolejne setki, może tysiące lat, a my nadal będziemy opowiadali, że nasza kultura zaczęła się od chrztu Polski....
 
fot. Tablica u podnórza świątyni  
  Nie będę opisywał swoich myśli, czytelnikowi zostawię do przemyślenia o tym, jak dbamy o wspaniały zabytek naszej kultury sprzed początków naszej państwowości. A przecież wystarczyłoby oczyścić ścieżkę wejściową, postawić kilka nie przeszkadzających tabliczek informacyjnych, rozpropagować w przewodnikach jakich wiele w pensjonatach Gór Świętokrzyskich leży i gmina zdobyłaby wspaniałą atrakcję turystyczną. Tylko czy wszystkim na świadectwach naszej kultury zależy?
Ja ze swojej strony ofiaruję pro publico bono tekst tego artykułu, warunek powiadomienie mnie przez pocztę wewnętrzną Neon czy skontaktowanie się w komentarzu do dowolnego mojego tekstu i podanie autorstwa tekstu, dane podam po skontaktowaniu się.
 
========
* Trawień to maj, dzisiejsza nazwa tego miesiąca wywodzi się z łaciny, dawni Polacy określali ten miesiąc jako trawień, od początku wyprowadzania krów na świeżą trawę na pastwiska.
Dla ciekawych: drugim miesiącem, którego nazwa jest zapożyczona z łaciny, jest marzec. Ten miesiąc dawni Słowianie nazywali brzezień, od soku wtedy uzyskiwanego z budzących się wiosną brzóz.
 
** Przestryj ew. prastryj, wielki stryj to staropolskie określenia brata dziadka.
 
*** Nawia – to słowiański czyściec, gdzie zmarli oczekiwali na przejście do wyraju z którego powracali na skrzydłach bociana lub w inny sposób na ziemię rodząc się w kolejnej rodzinie słowiańskiej.
 
**** Czędo - dziecko
 
Bibliografia:
Jarosław Kolczyński, W poszukiwaniu symboliki pustki, ciemności i milczenia „Etnografia Polska” t.XLVII: 2004, z 1-2
jako uzupełnienie:
http://www.mediateka.com.pl/babajaga/co_piszczy/gora_dobrzeszowska.html z zastrzeżeniem do tego tekstu, kilkukrotnie ogłaszano, że znaleziono dowody na to iż Słowianie składali ofiary z ludzi. Później okazywało się, że były to ciała późniejsze. Praktyką chrześcijańskiej Polski było stawianie kościołów w miejscach dawnych świątyń, zaś wokół kościołów często powstawały cmentarze. Kości znajdowane to były pochówki chrześcijańskie. Nie twierdzę autorytarnie, że Słowianie nie składali takich ofiar, jednak nie są mi znane dowody iż miałoby to być faktem historycznym.
 
prawa autorskie: jestem autorem tekstu i zdjęć, autor schematu świątyni podany na schemacie.
 

KOMENTARZE

  • Zajęte przez kościoły węzły z dobrym promieniowaniem ziemi
    Kościoły stawiano głównie na miejscach o szczególnej sile. Zwykle były to miejsca przy źródle lub dobrych żyłach wodnych. Różdżka wykręcała się w prawo.

    Być może, dlatego kapłani nie postawili na Górze Dobrzeszowskiej własnego kościoła, gdyż jest to miejsce, bez specjalnego promieniowania ziemi.

    Odczuwalne promieniowanie miejsca jest kapłanom pomocne do koncentracji przy modlitwie, medytacji i w poświęceniach. Nawet zwykli ludzie niewyćwiczeni w duchowej koncentracji, w takich miejscach natychmiast coś odczuwają. Łatwo ludziom wmawiać, że takie wibracje są "święte" lub że miejsce jest poświęcone.
  • *****
    nie do końca jest pewne ,że te pozostałości po obiekcie kultu na tej górze jest słowiańskiego pochodzenia ale niezależnie od tego masz rację ,że nikt o to nie dba , gdzie są ci wszyscy t zw "turbosłowianie" co ględzą o jakimś "imperium Lechii" , tu mają świetną okazję błysnąć konkretnymi pomysłami na ratowanie resztek tego obiektu ,Białczyński może nawet być ich liderem
  • @adevo 23:35:07
    To prawda, że miejsca święte, świątynie sytuowano w miejscach o specjalnym promieniowaniu i to zarówno słowiańskie jak i celtyckie. Czy przy posadowieniu kościołów też się tym kierowano, czy też kościoły stawiano w miejscach szczególnie istotnych dla lokalnych wierzeń, na zasadzie ludzie od wieków przychodzili się tu modlić do starych Bogów, będą przychodzili modlić się i do nowego, tego nie wiem. Postawienie kościoła, zakonu w miejsce dawnej świątyni dawało ten plus, że ludzie mieli utrudnione modlenie się do starych Bogów, choć jak wykazują zapisy z Łyśca (św. Krzyża) przez kilka wieków po postawieniu klasztoru ludzie odbywali święta na zboczach góry.
  • @puuuq 09:06:14
    Na okres słowiański (ok. roku 700) wskazują datowania drewna z 3 m warstwy spalenizny w ogniskach.
    Jeśli chodzi o mnie, to wolałbym by było to miejsce po prostu muzealne, miejsce w którym można zobaczyć zabytek naszej kultury. Bałbym się tego wszystkiego mało opartego na faktach co niesie ze sobą Białczyński. Jak napisałem, tekst na tablicy u wejścia na górę nosi wyraźnie ślady działania Białczyńskiego. Z królestwem Sis nie spotkałem się nigdzie poza Białczyńskim. Faktem jest, że na całej naszej ziemi trwała kultura materialna, osadnictwo rolnicze trwa już od ponad 6 tysięcy lat, ale nie mamy żadnych danych, poza danymi czysto archeologicznymi co do władców, co do związków wyznaniowych, rodzinnych. Wiemy, gdzie były silne organizacje na wzór neolitycznych państw - miast, choćby okolice Izbicy kujawskiej, gdzie istniała silna organizacja państwowa mogąca wystawiać swoim władcom grobowce takich rozmiarów jak megality kujawskie. W mojej ocenie wszystko to należy traktować z punktu widzenia muzealnego a nie tworzenia otoczki naszych wydumanych osiągnięć polityczno-militarnych.
  • @Zawisza Niebieski 09:46:36
    by przeprowadzić tam jakieś prace konserwatorskie czy przynajmniej uporządkować ten teren potrzebne są pieniądze , a te można pozyskać albo od samej gminy albo osób prywatnych , wg mnie ,pomimo ,że tych "centralnych kamieni " nie jest tam zbyt wiele czyli jakieś prace nie wymagają dużego wysiłku fizycznego to jednak musi to przebiegać "pod okiem " fachowców , t zn chodzi mi tu już o samą centralną część miejsca kultu bo wykonanie dogodnego dojścia jest już sprawą mniej ważną ale też konieczną , i teraz , czy władze gminy stać na taki wydatek ,bo przecież tylko jakaś prywatna firma może to porządnie wykonać ? może tak a może nie , dlatego pojawia się znakomita okazja dla "wyznawców" Wielkiej Lechii by swoje marzenia o dawnej sławie przekuć w praktyczny czyn czyli zebrać kasę na profesjonalną ekipę , która im te marzenia chociaż w namiastce jakoś urealni , tym sposobem dają dowód rzeczywistej troski o przedchrześcijańskie miejsca kultu
  • @puuuq 10:21:32
    Bezsprzecznie żadnych prac nie można wykonywać bez zgody konserwatora zabytków oraz ponieważ jest to rezerwat, bez zgody rezerwatu no i władz gminnych. Miejsce to odwiedzam od 2011 roku i mogę zdjęciami potwierdzić, że menhir w 2011 nie miał żadnej pokrywy mchu, dziś jest pokryty grubą warstwą mchu, mech jak wiemy nawet na granit ma działanie szkodliwe. Z prac które uważam, że warto by wykonać, to udostępnienie drogi wejściowej, by ludzie nie wdrapywali się po wałach kultowych równocześnie je obniżając. Usunięcie młodych drzewek 2-4 letnich, których cała masa tam wyrasta i postawienie kilku tabliczek informacyjnych przy ciekawych obiektach, jak widać poza wałami kultowymi są menhir, ołtarz ofiarny, podwaliny ołtarza głównego (tu nie mam 100% pewności które to miejsce), kamień centralny (którego nadal nie znalazłem), miejsca palenia ognisk, schody wejściowe i wyjściowe (dziś totalna ruina), w sposób nie zakłócających estetyki tego miejsca. Badania archeologiczne przeprowadzone zostały w latach 70, nie sądzę, by był sens prowadzenia ponownych, wolał bym raczej, by zbadano inne miejsca, które wydają się być dawnymi świątyniami. Ewentualnie prace pozwalające udostępnić ten obiekt turystom w taki sposób by do minimum ograniczyć możliwość niszczenia.
    Jest jeszcze jeden problem, są tam elementy, które dla "chcącego" mogłyby się wydać przydatne, bo mieć w ogródku kamień ze świątyni przedchrześcijańskiej a zwykły kamień z rzeki to może być duża różnica. Tu się boję, by jakiś idiota się nie trafił.
    Co do tabliczek, to przed samym wejściem można postawić jedną dużą z planem, tyle, że przy szukaniu "turyści" mogą więcej zniszczyć, stąd lepiej dołożyć jeszcze te przy obiektach.
  • @Zawisza Niebieski 11:22:10
    z tego co tu piszesz wygląda na to ,że sprawa wymaga większego wysiłku czyli też większych pieniędzy , obawiam się ,że nikt nic nie zrobi , a szkoda bo warto o to zadbać , tak z 25 lat temu 'tyrałem " ma budowach w Niemczech i któregoś dnia koparka odsłoniła fragment jakiegoś muru , okazało się ,że to jeszcze pozostałość z czasów rzymskich , tylko z tego powodu obniżono teren o dobre pół metra i utworzono atrakcyjny skwerek na obszarze ok 30 na 50 metrów , sam murek był z dwa metry długi , ok 0,3 metra wysoki i 0,5 metra szeroki , stanowił centrum tego skweru , musiano zrezygnować z nowego, zaplanowanego w tym miejscu domu na kilka rodzin , tak wygląda troska o ślady dawnych kultur
  • @puuuq 11:58:40
    To co opisujesz o tym fragmencie muru to jest przykład tego, jak się buduje poczucie wartości danego społeczeństwa. U nas też się takie rzeczy odsłania, np. na runku w Krakowie zarówno ten kościółek co jedno piętro jest zanurzony w bruku, czy też możliwość zwiedzania podziemi pod rynkiem, odsłania się podziemia chrześcijańskich budowli sakralnych, zamków obronnych, tylko szerokim łukiem omija się przedchrześcijańską kulturę sakralną. Pół biedy, jeśli ona obca (mówię tu o kamiennych kręgach Gotów na Kaszubach, ale już jeśli jest ona nasza, to temat zaczyna być mocno sporny. Pamietam awanturę o maleńki posążek Świętowita w schronisku PTTK pod Ślężą, walka z księdzem trwała długo.

    Nie rozumiem tej głupoty, przecież posążek ten pełnił funkcje zdobnicze, jakby ksiądz bał się wiary swych wiernych, że zaraz porzucą chrześcijaństwo i pójdą modlić się w holu schroniska. Zresztą, gdy zacząłem tu pisać o tych sprawach, jaki był opór pewnych blogerów. A przecież to nasza kultura. Rodzimy Kościół Polski to garstka ludzi, mają swój chram. Swego czasu dyskutowałem z jednym z żerców. Ale nie te to czasy, byśmy nagle mieli reakcję pogańską, jeśli już, gdy nasi hierarchowie się jeszcze lepiej postarają, możemy mieć reakcję ateistyczną, nie pogańską.
  • @puuuq 11:58:40
    "z tego co tu piszesz wygląda na to ,że sprawa wymaga większego wysiłku czyli też większych pieniędzy" Pieniądze niestety mogą być duże, bo niestety, żadna z naszych instytucji nie zrobi tego pro publico bono. Naprawę w Polsce taniej jest spalić zabytkowy budynek, by nie nadawał się do remontu niż ten budynek przywrócić do świetności. Koszty, gdy wchodzi konserwator zabytków są ogromne, wiem to, bo znajomi odbudowywali zabytkowy dworek szlachecki. Nikt za darmo długopisu nie weźmie do ręki, nie mówiąc o tym, że wszystko musisz sprawdzić, materiały muszą być "z okresu", metody też :) I weź tu człowieku toporkiem ze stali dymarkowej obrabiaj menhir :)
  • @Zawisza Niebieski 12:30:06
    //Pamietam awanturę o maleńki posążek Świętowita w schronisku PTTK pod Ślężą, walka z księdzem trwała długo.//
    Głupcy - właśnie tym sposobem skłaniają wierzących do bałwochwalstwa i przypisują status bóstw swoim rzeźbom, obrazom. To "magiczna" zabawka Hello Kitty to znowu posąg Świętowida... Gdzie nie spojrzeć to samo zło... Nic nie wolno tylko chodzić bez przerwy ze złożonymi rączkami i "pobożnym" wyrazem twarzy.

    Pozdrawiam.
  • @Katana 12:47:44
    Jak napisano w pismach, Bóg stworzył nas i obdarzył wolną wolą, i to Bóg będzie oceniał nasze czyny, stąd nikt nam nie nakazuje chodzenia ze złożonymi rączkami, czy też czczenia świętych, cudami słynących obrazów. Tym się różniły wiary przedchrześcijańskie od pewnych nurtów katolicyzmu, że ojcowie nasi wierzyli w moce związane z danym miejscem, których istnienie potwierdzają radiesteci, ale nie modlili się do posągów, drzew. Posągi w swiątyniach pojawiają się dopiero na styku z katolicyzmem Arkona, Radogoszcz, Włodzimierz I Wielki który najpierw stworzył rzeźby, by je potem zniszczyć przyjmując chrześcijaństwo.
    A teraz co mamy, kult ikon, św. Lipka, kult cudami słynącego drzewa :)
  • @Zawisza Niebieski 12:36:16
    zdarzają się też przypadki wyjątkowej nadgorliwości , też przykład z Niemiec , w XV wiecznej kamienicy wykonywałem kiedyś instalację elektryczną , w jednym z pokoi był fragment fresku na ścianie , t zn zaczynał się tak ok 1 metra od podłogi a kończył ok 0,5 metra od sufitu czyli taki pas o szerokości 1 metra i długości ok 2,5 metra, zabezpieczony zwyczajną folią i taśmą czyli nie wiedziałem jak to w ogóle wygląda , powiedziano mi tylko bym szczególnie uważał by tego "dzieła" nie uszkodzić , gdy już wszystko było gotowe i zobaczyłem ten fresk to się zdziwiłem ,że w ogóle ktoś zgodził się na kupno mieszkania z takim "ciężarem" bo poza starością nie miało to żadnych walorów , wyblakła , bezkształtna wielka plama , może kiedyś był to jakiś pejzaż albo scenka rodzajowa , w każdym razie , wg mnie nie warte zachowania , gdyby to jeszcze można było jakoś poprawić czyli przywrócić pierwotny obraz ale to było już niemożliwe bo nikt nie wiedział jak to kiedyś wyglądało, nawet później pytałem nabywców tego mieszkania czy zatrudnią jakiegoś fachowca by to jakoś polepszyć czyli zrobić przyjemniejszym dla oka , to powiedzieli ,że im nie wolno
  • @autor
    o ile "czuję" charakter chrześcijan (oczywiście na tyle, na ile ma prawo czuć go każdy średnio wykształcony Słowianin, który co nieco czytał Kraszewskiego i ma, choćby mgliste, ale jednak jakieś tam pojęcie o archeologii, historii, historiozofii, religioznawstwie i polityce), o tyle twierdzę, że co do istoty rzeczy brak jest sprzeczności między chrześcijaństwem (istotą chrześcijaństwa, jaka wynika z Ewangelii i przekazanego nam nauczania Chrystusa) a przedchrześcijańskimi obrządkami.

    Chrześcijaństwo zdaje się idealnie odpowiadać naturze Słowian.
    Ba, nawet nazwa Słowianie - ludzie Słowa.

    Ciekawego rozróżnienia dokonuje p. Wojtas, podkreślając, iż Starotestamentowcy (ludzie Dekalogu) a Nowotestamentowcy (ludzie Ewangelii) to dwie zupełnie różne cywilizacje, przy czym uważa, że Kościół Rzymsko-Katolicki jest typowym reprezentantem cywilizacji Dekalogu, a nie Nowego Testamentu.
  • @puuuq 15:29:22
    Przypuszczam, że w dzisiejszej epoce, gdy dysponujemy naprawdę zaawansowaną aparaturą do pomiaru przeszłości, odkrycie drugiego Biskupina (czegoś, co nam powie znacznie więcej o kulturze Słowian sprzed czasów Mieszka I niż na razie wiemy), jest tylko kwestią czasu i determinacji.

    Myślałem, że budowa autostrad da jakieś wyniki.... a tu same wyrywkowe niespójne ze sobą znaleziska.... mimo że tyle ziemi przy budowie autostrad przekopano.... pewnie dlatego, że autostrady idą dolinami i unikają naturalnych zalesień.

    Jest wprost niemożliwe, by istniała aż taka luka w archeologii - od czasów Rzymu (lata 100-200 n.E. to szczyt handlu bursztynem, nieźle udokumentowany przez ówczesnych pismaków, poświadczający, że tu istniała rozwinięta cywilizacja osiadła) aż do 10 wieku??? Osiemset lat braku piśmiennictwa, przy czym jednocześnie cała Europa Zachodnia wtedy już miała być rzekomo ucywilizowana pismem?

    Jednocześnie wiadomo, że rozwinięci cywilizacyjnie b. wysoko Germanie pod Cedynią trafili na zorganizowane wojsko, a nie na zbieraninę dzikusów. A takie wojsko, jak wiemy z porównania z innymi państwami Zachodu, i taki stan wiedzy militarnej potrzebują kilkuset lat nieprzerwanego rozwoju, by móc zaistnieć.

    Co więc z tymi ośmioma wiekami?
    Luka w świadomości?
    Słowiańskie wieki ciemne?

    Skąd czerpał Mieszko I wiedzę, jak zainicjować twór o nazwie Polska?
    Z przekazów Etrusków???

    Jeszcze wiele ciekawych rzeczy mamy do odkrycia...osobiście jestem pewien, że Słowianie znali pismo. Być może nie było to pismo o randze łaciny, być może służyło ono do oznaczania najważniejszych procesów (osób, zdarzeń, miejsc, przekazywania wiedzy), ale bez istnienia systemu przekazywania treści za pomocą znaków niemożliwe jest, by doszło do ukształtowania tak dynamicznej cywilizacji, jaką stworzyli Piastowie.

    Pewnie trzeba szukać na prastarych wierzchołkach, wyspach, naturalnych półwyspach jezior, prastarych polanach - na tych ziemiach Polan, w okolicach Gniezna, tam gdzie najbardziej zaawansowany był proces państwotwórczy.

    Słowianie przywiązywali dużą wagę do pochówków - a jeszcze nie odkryliśmy żadnego istotnego dobrze zachowanego cmentarzyska słowiańskiego, tak naprawdę. A wiadomo, że calopalenie było rzadkością... Brak kurhanów - ok. Polanie to nie wschodni Słowianie... ale brak cmentarzysk??? Przecież piasków u nas mnogo.... nie wierzę, by wszyscy chowali się w mokrej glebie, w której po 100 latach nic nie zostaje.
  • @maharaja 14:31:50
    //Europa Zachodnia wtedy już miała być rzekomo ucywilizowana pismem //....skoro sam cesarz Karol w roku 800 nie potrafił pisać , to chyba tym bardziej ludzie o mniejszym statusie , jedynie ludzie kościoła i to też nie każdy proboszcz umiał pisać , zachód tylko dlatego był cywilizacyjnie "nieco dalej" bo stanowił kiedyś część rzymskiego imperium , nie ma powodów do wstydu ,że akurat na terenach obecnej Polski nie zlokalizowano jakichś murowanych , przedchrześcijańskich obiektów bo może ważniejsze jest to ,że akurat u nas zlokalizowano najwcześniejsze ślady kultury świderskiej a to 15 tys lat do tyłu , wg niektórych badaczy ludzie tej kultury po przedostaniu się w rejony współczesnej Turcji dały początki cywilizacji Sumerów , w prawdzie nie byli to żadni prasłowianie , niemniej , sam fakt , ktoś się tu "kręcił " tak dawno temu a potem dał początki najważniejszym cywilizacjom w dziejach świata ma też jakąś tam wartość

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031