Gorące tematy: Powstanie Warszawskie Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
412 postów 9877 komentarzy

Zawisza

Zawisza Niebieski - Hyde-Park, porozmawiaj o sprawach trudnych, bez cenzury stosowanej przez niektórych zwolenników teorii spiskowych. Tu nie banuję, chcę rozmawiać lecz na argumenty, jak Polak z Polakiem. Proszę tylko, by nie obrażać gości mego bloga.

Aby ci kat nie świecił

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tak patrząc na naszą historię, to strasznie krwiożerczym narodem nigdy nie byliśmy. Nie żeby pobłażać przestępcom. Za zbrodnię kara musi być, lecz czy trzeba się w jej stosowaniu lubować?

Kara śmierci w średniowieczu była straszną, bo była karą, a zwykłą śmierć na co dzień na ulicach widywano.

W Polsce kat nie miał łatwego życia, sam fakt wykonywania tego zawodu rzucał cień na kilka pokoleń. Już sama nazwa, jaką się kata określało - "małodobry", wskazywała na brak szacunku dla tego potrzebnego, bądź co bądź, zawodu. Stąd też katów w Polsce nie było dużo, a rady miejskie często nie uważały, aby utrzymywanie takiego jegomościa było potrzebne. Z jednej strony mogło to dobrze mówić o mieszkańcach tych miast. Jednak z drugiej strony patrząc, czasem okazywało się bolesne, o czym przekonał się pewien mieszczanin wrocławski, niejaki Hans Rintfleich, który uznał, że został oszukany przez karczmarza płockiego i zgłosił to do sądu grodzkiego.
 
Oko za oko
Kradzież w Polsce była karana obcięciem ręki, ucha, a w przypadku recydywy bądź też kradzieży poważnej, karą śmierci. Tak więc sędziowie płoccy, na podstawie zeznań poszkodowanego uznali, że okradzenie człowieka, którego przyjmuje się pod własny dach, jest zbrodnią poważną wymagającą kary śmierci. Po wydaniu wyroku przywołano pewien staropolski obyczaj. Zgłaszając przestępstwo musisz być o swojej słuszności dokładnie przekonany, do tego stopnia, że w przypadku orzeczenia kary śmierci musisz być gotowy ją wykonać własnoręcznie. Inaczej popełniłeś zbrodnię krzywoprzysięstwa, za co grozi również kara śmierci.

 
 
Umarł ze zgryzoty
Gdy przerażony Hans zrozumiał, że ma do wyboru albo własnoręcznie karczmarza pozbawić życia, albo też samemu złożyć głowę, szybko próbował wszystko odwołać. Sędziowie jednak pozostali głusi na jego błagania. Wyrok zapadł, to kara musiała być wykonana. Chcąc nie chcąc, Hans własnoręcznie powiesił karczmarza i splamiony krwią człowieka wrócił w niesławie do domu. Plama ta była na tyle duża, że sam niedługo później ze zgryzoty umarł, a jego synowie, aby móc zasiąść na ławach rajców Wrocławia, wiele musieli uzyskać dokumentów potwierdzających nieposzlakowaną przeszłość. Zachował się dokument uzyskany od rajców Płocka. Ci orzekli, że liczba wykonywanych kar śmierci była na tyle mała, że nie opłacało się z kasy miejskiej utrzymywać kata na stałe, zaś koszty ściągnięcia „wolnego kata" były na tyle duże, że uradzono zastosować właśnie ten staropolski obyczaj.
Do obowiązków kata należało również uzyskiwanie zeznań. Lecz i tu spotykamy się z dużą wrażliwością na ból, jaki można było sprawić człowiekowi, którego wina nie była wszakże jeszcze potwierdzona.
 
Torturowany musi być czysty
Otóż w Bieczu w roku 1600 przyprowadzono do kata podejrzanego o jakąś zbrodnię włóczęgę. Mazurek mu było. Jak
wiadomo włóczędzy nie mieli w zwyczaju utrzymywać zbyt dużej higieny osobistej, więc z kasy miejskiej wypłacono katu sześć groszy za obmycie i ogolenie ciała włóczęgi. Bo przecież wszem i wobec wiadomo było, że diabeł uwielbiał wszelkie owłosienie jako miejsce swojego ukrycia. Dodatkowo, aby zarówno torturowanemu, jak i torturującemu zbytniej szkody moralnej nie uczynić, miasto wysupłało kolejne dwanaście groszy na wino zarówno dla kata, jak i przesłuchiwanego. Jednak te humanitarne zabiegi na wiele się nie zdały, bo nie wiadomo, czy przesłuchiwany był słabego zdrowia, czy też kat robił to nieumiejętnie, fakt był taki, że torturowany Mazurek przesłuchania nie przeżył. A gdy później okazało się, że Mazurek był niewinny, kat za kolejne 6 groszy musiał ofiarę pochować, zaś sam okrył się niesławą. Czego, jak czego, ale partaczy to w Polsce tego czasu nie tolerowano.
 
Wypędzanie banity
Do innych obowiązków „małodobrego" należało „wyświęcanie" z miasta osoby skazanej na banicję. Kara ta była karą dotkliwą. Bo kat wyprowadzał „wyświęcanego" z miasta chłoszcząc go rózgami, zaś sam skazany trzymał w rękach palącą się wiązkę słomy. W czasie wyprowadzania kat wielokrotnie przypominał mu, że do miasta powrotu już nie ma. Banita pozbawiony był wszelkich praw. Za jego zabicie nie była przewidziana żadna kara. Właśnie z tego zwyczaju wywodzą się znane po dziś dzień powiedzenia „już ja cię wyświęcę" oraz „niech ci kat świeci".
 
Podejście do zawodu kata w Polsce i w Europie Zachodniej było zupełnie różne. W Europie Zachodniej zawód kata był dziedziczny. Kaci posiadali własne cechy, własne ubiory odróżniające ich od innych obywateli. Domy katów były malowane specjalnymi kolorami, np. w Hiszpanii kolorem czerwonym.
 
W Polsce tortury zadawane przez kata były ściśle określone. Najpierw wykręcano ręce ze stawów na specjalnych urządzeniach, później przypalano ciało ogniem świec. Ból powodował, że normalny człowiek był gotowy przyznać się do tego, czego sąd od niego wymagał. Same tortury też były objęte tabu. Przysłuchujący się świadkowie siedzieli tyłem do torturowanego, często mieli głowy zakryte kapturami. Nie wynikało to z nadmiernej wrażliwości, lecz raczej ze strachu przed złymi mocami, które mogły się w czasie męczenia człowieka pojawić. Wszakże męczarnia to radość dla duszy diabła.
 
Byli jednak ludzie, którzy na ból zadawany podczas tortur byli odporni. Ćwiczyli się w tym od dziecka. Byli to ludzie, którzy wybierali fach złodziejski z pełną determinacją. Ćwiczenia takie znane były wśród zbójników górskich czy też Kozaków. Jednak w wielu przypadkach na niewiele im się to zdawało. Człowiek odporny na ból musiał przecież mieć konszachty z siłami nieczystymi, a jako taki podlegał zupełnie innemu zestawowi czynności procesowych jak pławienie w wodzie, próba gorącego żelaza. A tego typu procedury często prowadziły na stos. Ale to już zupełnie inna opowieść...

KOMENTARZE

  • Z.N.
    Cörka kata nie miala wielkiego wyboru. Z powodu pietna ciazacego na ojowej profesji, niejako skazana byla na poslubienie syna innego kata.
    Opowiedziano mi taka historie w uroczej miejscowosci Paczköw, gdzie do dzis zachowal sie domek niegdysiejszego kata.
  • @morgan 12:19:49
    Tak, była to profesja napiętnowana. Piętno przechodziło na całą rodzinę na kilka pokoleń. O czym świadczy nawet opisany tu Hans.
  • Cóż - złodzieje czy bandyci do dzisiaj
    nie lubią policjantów - a lewacy uważają kata za mordercę.
    Wniosek?
    Miejsce dla wariatów jet w wariatkowie.
  • @demonkracja 18:44:52
    Czy tylko lewacy uznają kata za mordercę? Przecież od prawa do lewa wszyscy są przeciwni stosowania kary śmierci. A wariatkowo? Cała nasza Europa coraz bardziej przypomina dom wariatów.
  • Ciekawy artykuł
    I dobrze mi się go czytało.

    Drobiazg: w drugim zdaniu ten znak zapytania jest mylący (chyba powinna być kropka albo wielokropek, dobrze myślę?).

    Przypomniała mi się scena z Księcia i żebraka, kiedy to fałszywy książę - chyba jako młody król - rozpatrywał sprawy złoczyńców skazanych na śmierć. Pamiętam prośbę jednego z nich, który błagał króla, żeby go powieszono, co młodzieńcowi na tronie wydało się bardzo osobliwe. Ale wyjaśniło się, kiedy skazaniec wyjaśnił, że ma być ugotowany w oliwie (!).

    A można prosić o bliższe informacje - w dwóch zdaniach -na tematy ilustrujących tekst obrazków?

    No i jeszcze z komentarza do demonkracji:
    "Przecież od prawa do lewa wszyscy są przeciwni stosowania kary śmierci. "

    Kogo ma Pan na myśli, pisząc o tych "z prawa"?
  • @Mac.Iek 21:19:18
    Zdjęcia zrobione zostały w "sali tortur" na zamku w Rumunii, miejscowość Hunedoara.

    Co do określenia "od prawa do lewa", w ten sposób chciałem przedstawić całą naszą scenę polityczną. Bo dziś w Polsce jest tak pomieszane, że trudno powienieć kto jest kim. PiS szuka elektoratu prawicowego z najbardziej socjalno-lewicowym programem, SLD, partia niby socjalistyczna do Kościoła się klei, PO stara się obsadzać środek sceny tao więc kto jest kto trudno określić.
  • @demonkracja 18:44:52
    „Cóż - złodzieje czy bandyci do dzisiaj
    nie lubią policjantów - a lewacy uważają kata za mordercę.”

    Nie jestem ani złodziejem, ani bandytą, a nie cierpię policjantów, obojętnie w jakim kraju, z których większość to tępe kołki demonstrujące swoją siłę i przewagę nad przeciętnym Kowalskim, a także pogardę dla jego praw. Policja jest do obrony systemu, nie obywatela, a większość policji na całym świecie jest podległa masonerii. Przypomnij sobie pseudozabójstwo w Gdańsku i otwórz oczy.
  • @Lotna 12:54:07
    "Policja jest do obrony systemu, nie obywatela..."
    ------------------
    Ależ pełna zgoda - jeżeli patrzymy z Pańskiej perspektywy. Jednak artykuł jest o pożytecznych idiotach - co to nie ma komu wykonać wyroku na bandycie - a jeżeli już się taki znajdzie to jest on skazany na jakiś ostracyzm.
  • @Zawisza Niebieski 21:34:43
    Na pewno nie cała scena polityczna jest przeciwko karze śmierci. Chyba że, mówiąc o CAŁEJ, ma Pan na myśli ugrupowania parlamentarne. Wtedy owszem. Ale - ja przynajmniej - parlament określiłbym: "od lewa do lewa", co nawiasem mówiąc, pasowałoby dobrze do Pańskiej jego charakterystyki.
    Ogólniej co do ugrupowań parlamentarnych to wszystkie bez wyjątku w sprawach najistotniejszych dla państwa zachowują się jednakowo (od lat). Gryzą się zawzięcie w sprawach drugo- i trzeciorzędnych wyłącznie na potrzeby emocjonalnego rozpalania wyborczej gawiedzi.
  • @Mac.Iek 19:57:46
    Tak, mówię o ugrupowaniach parlamentarnych jako takich ktore mają wpływ na kształtowanie prawa i które są pod dużym wpływem Kościoła, nie mówię, że to ludzie wierzący, bo tacy nie są, to ludzie, którzy w leżniu krzyżem widzą swoje korzysci polityczne. Ponieważ Kościół głosi iż tylko Bóg może życie odebrać oni będą na tych samych skrzypcach grali. Prawdą jest, że kara śmierci jest karą nieodwracalną i że mamy nie jeden przypadek, gdy skazano człowieka niewinnego, stąd gdybym miał się postawić w roli sędziego ferującego karę śmierci, miałbym duże rozterki moralne. Ale jak ukarać człowieka, który innemu a szczególnie innym odebrał życie?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031